środa, 29 stycznia 2014

Różowa namiętność ~Szminka Catrice ~ Ultimate Colour -


 Witajcie , wreszcie jestem i już wam mówię co znów wpadło w moje ręce...uf uf :)

Dziś chciałabym wam zaprezentować pomadkę 

Catrice - z serii Ultimate Colour. 
W ulubieńcach roku 2013 klik klik wspominałam o tym, że ku memu zaskoczeniu najdłużej na moich ustach trzymają się pomadki z Avonu oraz Astora. W moich planach więc nie było miejsca na zakup nowej - eksperymentalnej pomadki, 
a jednak... podczas spotkania podkarpackich blogerem (buziaczki, ciumaczki, pozdrowionka) wybrałyśmy się do Hebe...i tam...na półce, leżała ona...,
 w pięknym seksownym i uwodzcielskim kolorze...musiałam ją mieć ;).

Poprzednie pomadki wyznaczyły dość wysoko poprzeczkę, jesteście ciekawi 
jak sprawdziła się Catrice ? 


Co mówi producent ?


Procent zapewnia nas iż pomadka zawiera dużą ilość pigmentów, dzięki czemu da na ustach skoncentrowany, mocny kolor. Jej zaletą jest też mocne krycie, oraz "niezwykła trwałość" nawet do kilku godzin

Jak wypadła w testach ?

Hm...nasz producent to niezła chwalipięta ;)Szminka co prawda jest bardzo mocno napigmentowana i już po pierwszym pociągnięciu daje mocny zdecydowany kolor, natomiast jeśli chodzi o jej trwałość to niestety już nie jest tak kolorowo, ale zacznijmy od pierwszego wrażenia...

Opakowanie ~ fajne, estetyczne, trochę ciężkie jak na pomadkę. 

Pomadkę wysuwany standardowo - wykręcając ją z opakowania. Uwagę przykuwa ładny napis - nazwa firmy - na pomadce. Zapach - przyjemny, lekko perfumowany. 


Aplikacja - niestety podkreśla wszystkie mankamenty naszych ust: pęknięcia, suche skórki...wydobędzie wszystko co chcemy ukryć. Na pewno nie jest ona trafionym pomysłem na zimę, gdy nasze usta nie są w najlepszej kondycji. Nie wiele daje również nałożenie jej na pomadkę ochronną..niestety zimą - dla mnie - zdecydowanie odpada.

I dochodzimy do wspomnianej trwałości - cóż..., gama kolorystyczna jest przepiękna, soczyste barwy przykuwają oko i w sztucznym świetle drogerii możemy ulec złudzeniu,że wyglądamy niczym gwiazdy filmowe. Niestety przy bliższym kontakcie z lustrem... wszelkie mankamenty naszych ust oraz nierównomierne pokrycie ich kolorem - ujrzą światło dzienne. 

Po nałożeniu tej pomadki, nasze usta stają się niczym stempel drukarski, oznaczamy wszelkie szklanki, jedzenie i wszystko co przyjdzie nam wziąć do buzi. I nie mówię tutaj o zwykłym standardowym delikatnym matowym śladzie pomadki, ale o nasyconym, mocnym kolorze. 


Pierwszy raz nałożyłam ją podczas podróży do Warszawy, pech chciał, 
że zgłodniałam i zamówiłam hot-doga... Była to na prawdę upokarzająca sytuacja, ponieważ wyglądał on jakbym pomalowała go fluorescencyjnym mazakiem...mój kubek termiczny zresztą też.  

Niestety mimo pięknych kolorów, pomadka nie daje rady w normalnym życiu 
i po pół godzinie znika z ust, zostając tylko w ich załamaniach.

Dostępność i cena - Pomadka dostępna jest w 16 kolorach. Ja wybrałam odcień 140 - Pinker bell. Kupić ją możemy wszędzie, gdzie dostępne są szafy Catrice - 
np. Hebe. Cena to 17,99 zł/ 3,8 g. Pomadki nie ma zbyt dużo, około 2 cm po jej całkowitym wysunięciu. Cena nie jest astronomiczna, ale jeśli natrafimy na promocję, za te pieniądze możemy zaopatrzyć się w świetne pomadki Astora bądź innych firm. 

Mimo pochopnego zakupu, nie żałuje swojej decyzji, pomadki mają piękny kolor, który dodałby pewności nie jednej kobiecie. Nie chcąc wyrzucać pieniędzy
w błoto, postanowiłam trochę poeksperymentować i znaleźć sposób na tą pomadkę ;), coś już mam na oku... chcecie wiedzieć co ? Zapraszam do kolejnego posta - obiecuję, że wkrótce.

Buziaki. xoxo.


Dopisek ;)
Jeśli chcecie zobaczyć jak ujarzmiłam niesforną pomadkę z Catrice, zapraszam do filmu o trikach kosmetycznych :) Klik Klik Enjoy!


                                  Iskierka





wtorek, 14 stycznia 2014

Ulubieńcy 2013 ~ czyli kosmetyki, które warto kupić


Kochani, 

Nareszcie udało mi się zgrać film, który od wielu dni spędzał mi sen z powiek. 

Zapraszam was na 

~~~ ULUBIEŃCÓW ROKU 2013 ~~~ 

 czyli zestawienie 13 świetnych i niezawodnych kosmetyków oraz produktów które sprawdzają się w każdej sytuacji. 



Film znajdziecie również Tutaj

Produktów jest nie wiele - 13 - jak na 2013 rok przystało ;), ponieważ wybrałam tylko te, które z całą odpowiedzialnością mogę polecić i z których byłam najbardziej zadowolona, gdyż sprawdziły się w każdej sytuacji. 

tam ta ra tam...
Moimi ulubieńcami 2013 roku są:

1. Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu Bourjois,
2.Pomadka Color Trend Avon, odcień Rose Berry,
3. Pomadka Astor,
4. Podkład mocno kryjący Toleriane Teint, La Roche-Posay, odcień 11, recenzja: 



5. Golden Rose stick foundation - podkład w sztyfcie, odcień 02,
6. Maybelline, Colossal Volum Express mascara - odcień czarny, recenzja: 



7. Szczoteczka do rozczesywania rzęs i wyczesywania brwi - Golden Rose,
8. Tangle Teezer - szczotka do włosów,
9. La Roche-Posay, Effaclar K - odnawiający krem do skóry tłustej z problemami (trądzik, zaskórniki)
10. Puder rozświetlający w postaci perełek - Sensique,
11. Siarkowe mydło antybakteryjne, Barwa,
12. Rękawica peelingująca
13. Lawendowy olejek do kąpieli, Farmona, 



A może któreś z tych produktów podbiły również wasze serca w minionym roku ? Dajcie mi znać w komentarzach. Buziaki.



niedziela, 12 stycznia 2014

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy - 22 finał :)


Kochani, 

 

Chyba każdy słyszał 
o Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, która od wielu lat zbiera pieniążki na ratowanie dzieciaków, a także od kilku lat, ludzi starszych. To szczytny cel. I my dołączmy się do tej akcji. 22 Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy ciągle trwa, więc wciąż mamy szanse uczynić troszkę dobra :)


Ja co roku wspieram WOŚP uczestnicząc w pokazach chemicznych dla najmłodszych, chociaż przyznam szczerze, że dorośli czasem bawią się lepiej niż dzieci ;)


Buziaki dla was.


p.s. Obiecuje, że następny post będzie już kosmetyczny ;)


sobota, 11 stycznia 2014

Chrobowe ABC - czyli pielęgnacja podczas przeziębienia

Kochani

Zastanawiałam się długo nad nowym tematem na kolejny post w tym roku, jest ich tak wiele, że nie wiem nawet od którego zacząć. Jestem przeziębiona i jak wiecie, utknęłam na kilka dni w łóżku; rozglądnęłam się więc wokół siebie i spostrzegłam kilka świetnych produktów, które dbają o kondycję mojej skóry w tych ciężkich dniach...i postanowiłam, że o tym właśnie będzie ten post. Zapraszam więc na chorobowe ABC :).

Przeziębienie to stan, gdy nic nam się nie chce, a już na pewno nie dbać o skórę, makijaż i paznokcie ! Jak jednak przetrwać te ciężkie chorobowe dni, a jednocześnie utrzymać naszą skórę i włosy w dobrej kondycji ? Oto kilka moich niezawodnych sposób :)

1. Demakijaż i tonizowanie skóry

Zwykle podczas przeziębienia ilość makijażu na naszej twarzy jest znikoma lub żadna, ponieważ albo nie mamy sił go nakładać, albo wszystko wytrzemy chusteczkami higienicznymi co kilka sekund sięgając do nosa.  Ja wylegując się w domu nie nakładam makijażu - można by pomyśleć- wakacje dla skóry. Nic bardziej mylnego! Podczas wysokiej gorączki, nasza skóra intensywniej się poci, a nasze pory zatykają tak samo lub nawet intensywniej jak każdego dnia. Dlatego nie ważne czy mamy na twarzy makijaż czy nie, podstawą każdego poranka i wieczora jest dokładne oczyszczenie twarzy!. Ja do oczyszczania mojej twarzy obecnie używam płynu micelarnego z Perfecty.

 

2. Nawilżanie

Krok drugi, nawilżanie :). Podczas choroby nasza skóra staje się wrażliwa i skłonna do podrażnień, dlatego bardzo ważne jest nie tylko jej właściwe oczyszczanie, ale także nawilżanie. Ja pod oczy oraz w skórę szyi wklepuje krem - obecnie Ziaja ulga - krem ujędrniający na noc, redukujący podrażnienia.


Wystarczy na kilka dni zapomnieć o właściwej pielęgnacji skóry i niespodzianki, 
z którymi będziemy się później borykać długie tygodnie murowane. Aby temu zapobiec
 i ujarzmić moją tłustą, skłonną do niespodzianek skórę, policzki, oraz czoło smaruje Effaclarem K - z La Roche Posay.


Podczas choroby, skóra naszego nosa narażona jest na wielokrotne wycieranie chusteczką, co sprawia, że staje się sucha, szorstka i zaczerwieniona. Jak temu zapobiec ? Wystarczy nawet zwykły krem nawilżający, ale najlepiej, aby miał on cięższą konsystencję - grubsza warstwa kremu nakładana systematycznie na podrażnione miejsca skutecznie je ukoi. Ja używam najzwyklejszego kremu nawilżającego z Avonu z olejkiem 
z otrębów ryżowych. 

 
Ma on fajną, treściwszą konsystencję i już po dwóch dniach intensywnego nakładania, skóra mojego nosa wróciła do normy :).


3. Nawilżanie od środka

Pamiętajmy, że nawilżanie to nie tylko kremy, ale także ilość płynów, które spożywamy. Podczas grypy i przeziębienia zalecane jest spożywanie dużej ilości płynów, a w szczególności ciepłej herbatki, obowiązkowo z miodem i cytryną. mniam mniam :).

4. Paznokcie

Podczas przeziębienia, gdy większą część dnia spędzam w łóżku, daje moim paznokciom odpocząć i zmywam z nich wszelkie lakiery, skracam je i nakładam odżywkę. Od wielu miesięcy moim faworytem jest owiana złą sławą odżywka z Eveline Cosmetics , SOS dla kruchych i łamliwych paznokci.


5. Pielęgnacja ciała

Niekwestionowanym ulubieńcem zeszłego roku jest to małe, żółte, siarkowe mydełko antybakteryjne firmy Barwa. Podczas choroby często zapach potu się zmienia i zwykłe żele i mydła mogą sobie z nim nie radzić lub radzić tylko na chwilę, na prawdę tylko je maskując. To mydełko poradzi sobie nawet z najprzykrzejszym zapachem, jest idealne dla osób, które mają problem z nadpotliwością, tłustą skórą czy wypryskami na większej powierzchni ciała. Idealnie pielęgnuje, super myje, dla mnie jest niezastąpione. Jeśli jesteśmy leniwi i podczas choroby nie chce się nam tonizować skóry twarzy, możemy również śmiało umyć ją tym mydełkiem, pamiętajmy jednak o kremie nawilżającym ;).


6.  A dla mniej leniwych...;)

Mój idealny zestaw oczyszczający, który doskonale oczyszcza i pielęgnuje moją skórę nie tylko w czasie choroby, ale także pod koniec każdego dnia to: żel peelingująco - wygładzający z Lirene oraz osławiona na kosmetycznych forach maseczka oczyszczająco - nawilżająca Queen Helene. O tym zestawie więcej pisałam wam Tutaj


Żel myjący z Lirene był dla mnie dużym zaskoczeniem, na prawdę dobrze oczyszcza 
i delikatnie peelinguje skórę, przy czym nie zostawia efektu ściągniętej skóry. Jest bardzo wydajny i chociaż znam lepsze żele myjące, lubię go i dobrze sprawdza się
 w swojej roli. Podczas choroby zwykle odstawiam na bok mocniejsze środki peelingujące, które są niezbędne w normalnej pielęgnacji mojej skóry. Jednak podczas przeziębienia skóra jest bardziej narażona na podrażnienia, więc staram się ją jedynie delikatnie oczyszczać, aby jej nie uszkodzić.

Z pomocą w delikatnej, ale skutecznej pielęgnacji przyszła mi miętowa maseczka do twarzy Queen Helene. Doskonale oczyszcza i zamyka rozszerzone pory. Po jej nałożeniu moja skóra jest gładka, a pory wyraźnie zmniejszone. To jeden z moich ulubionych kosmetyków pielęgnacyjnych do twarzy, a podczas choroby, relaksująca kąpiel i maseczka, która tak doskonale pielęgnuje naszą skórę to jeden kroczek bliżej nieba ;).


7. Usta

Usta nie posiadają gruczołów łojowych, w związku z tym zimową porą lub gdy jesteśmy przeziębieni i chorzy, wymagają dodatkowego nawilżenia. Gdy jestem w domu często nakładam na nie grubszą ilość tzw. miodku do ust, czyli balsamu nawilżającego 
z dodatkiem miodu (tu firmy Avon). 


Podczas przeziębienia, powinnyśmy jednak większą uwagę zwrócić na higienę, dlatego lepszym rozwiązaniem jest zwykła pomadka ochronna, której aplikacja nie wymaga kontaktu z naszymi dłońmi. Ja używam zwykłej pomadki z supermarketu kupionej za kilka złotych. 


 8. Włosy

Podczas przeziębienia nasze włosy zazwyczaj są osłabione i pozbawione życia. Nie próbujmy na siłę ich tapirować i modelować za pomocą urządzeń elektrycznych, dajmy im kilka dni wolnego, w szczególności jeśli te dni możemy spędzić w domu. Aby jednak się nie niszczyły ja najczęściej splatam je w delikatnego warkocza, dzięki temu po rozpuszczeniu mają one delikatny, falowany kształt, co pozwala również odsapnąć im od prostownic i lokówek. Na czas choroby staram się odstawić również ciężkie maski 
i olejki, aby dodatkowo nie obciążać i tak osłabionych lekami i chorobą włosów.

Przeziębienie i grypa często bardzo widocznie odbijają się na kondycji naszej skóry, paznokci i włosów. Dlatego kilka tygodni po chorobie warto zwrócić szczególną uwagę nie tylko na dodatkową pielęgnację naszego ciała, ale także na dietę, która doda nam energii i pozwoli naszemu organizmowi szybciej wrócić do zdrowia.


Jeśli dostaliśmy kilka dni wolnego, nie zapomnijmy o relaksie i odpoczynku, ciepłe skarpetki, dobra książka i kubek ciepłej herbatki dobrze nam zrobi :). Mam nadzieje, że ja szybko wrócę do zdrowia, a wam również życzę dużo zdrówka przez cały roczek :).


Buziaki.




wtorek, 7 stycznia 2014

Welcome 2014 !!! ~ Sylwester Zakopane - Słowacja ~

Kochani, 

Chociaż rok 2014 jest z nami zaledwie kilka dni, ja mam już go trochę po dziurki
 w nosie, ale dam mu drugą szansę i mam nadzieję,że się poprawi i moja grypa zniknie tak szybko jak się pojawiła.  


Korzystając jednak z tego iż leżę w łóżeczku 
i wspominam wspaniały wyjazd Sylwestrowy, chciałabym się z wami podzielić tymi cudownymi chwilami. 


Tegoroczny Sylwester zaplanowaliśmy już ... uwaga ... w październiku!. 
Tak...dla nas to wielki wyczyn, ponieważ zazwyczaj robimy wszystko na ostatnią chwilę ;). Mimo iż na przygotowania mieliśmy prawie 2 miesiące, to i tak pakowaliśmy się przed samym wyjazdem i tym oto sposobem zapomnieliśmy większość niezbędnych rzeczy, 
ale co tam...ahoj przygodo :)


Moja nowa praca pokrzyżowała nam trochę plany i ostatecznie skróciliśmy wyjazd   
do 4 dni, ale i tak było uroczo. Te 4 dni spędziliśmy bardzo aktywnie; zamieszkaliśmy
w uroczym górskim domku, w pokoiku z 2 wielkimi łóżkami (to chyba w razie kłótni...
ach Ci zapobiegliwi górale) i toaletą. Mnie urzekł niesamowity drewniany sufit i piękny widok na Tatry. 


Pierwszy dzień (a raczej wieczór ponieważ przyjechaliśmy dość późno), 
spędziliśmy w domku.

Dzień drugi - kierunek Zakopane - wspinaczka na skocznie narciarską - Wielka Krokiew - obiadek na Krupówkach i niewielki shopping.



Radość po zdobyciu Wielkiej Krokwi :)


Dzień trzeci - Sylwester- wycieczka na drugą stronę Tatr, Słowację - Poprad- niesamowite ośnieżone Tatry zapierały dech w piersiach. Wieczorem - góralska przytupanka i noworoczne odliczanie (jak na górali przystało) przy ognisku. Oscypki, kiełbasy i zmarznięte nosy. :)


TATRY są porywające ;)

Dzień czwarty - wycieczka z biegiem Dunajca, prawie zamarznięte Jezioro Rożnowskie 
i powrót do domu.




 :)

Nie mogło mnie tu zabraknąć ;)


Tegoroczny Sylwester był niesamowity! I chociaż ominęło mnie coroczne ekscytujące szukanie sukienki, butów i biżuterii na bal -  nie żałuję, bo Sylwester na góralskiej hali z grzańcem  w jednej ręce, słonym oscypkiem w drugiej i gorącym buziakiem ukochanego, był niezapomniany.


A wy jak spędziliście Sylwestra ? 

Buziaki,


sobota, 4 stycznia 2014

Recenzja - Płyn micelarny Dermedic Hydrain 3 Hialuro

Kochani, 

Nie tak dawno pisałam o nowych płynach micelarnych 

(Soraya i Perfecta KLIK), które właśnie testuje. 

O przetestowanych płynach niebawem powstanie również film 

na moim kanale na YouTube KLIK. Ten jednak zasługuje na 

szczególną uwagę, więc postanowiłam poświecić mu oddzielną 

recenzje.

Mowa o tytułowym płynie micelarnym

Dermedic Hydrain 3 Hialuro

Płyn micelarny do skóry suchej i odwodnionej



Co mówi o nim producent ? 
  • Płyn produkowany jest przez firmę Biogened w Łodzi,
  •  
  • Przeznaczony jest do demakijażu twarzy i oczu,
  •  
  • Zmywa makijaż i zanieczyszczenia,
  •  
  • Nie podrażnia oczu, nie wysusza skóry, jest hypoalergiczny,
  •  
  • Zawiera wodę termalną,
  •  
  •  Zawiera kwas hialuronowy,
  •  
  • Nie zatyka porów,
  •  
  • Nie pozostawia filmu na skórze,
  •  
  • Zalecany jest do oczyszczania wrażliwych oczu i skóry, również dla osób, które nie tolerują tradycyjnych preparatów do demakijażu.
  •  
  • cena: 35,49 zł, obj. 400 ml
  •   
 

Moja recenzja

  • Dużym pozytywem jest dla mnie fakt, iż jest to produkt Polski!,
Cóż poza tym ? 
  • Płyn jest wydajny (ale bez porównania z Biodermą), jedno opakowanie 400 ml tego płynu wystarcza na tyle samo co 250 ml płynu micelarnego z Biodermy, około 3 miesiące przy porannym i wieczornym oczyszczaniu skóry.
  • Opakowanie wykonane z tworzywa sztucznego, jest przeźroczyste (wiemy ile płynu pozostało) i estetyczne. 
  • Dużo do życzenia pozostawia zamknięcie (tzw. zamknięcie na klik) w postaci ruchomego krążka. Płyn dozujemy poprzez naciśnięcie jednej strony krążka, które unosi jego drugą stronę, w której znajduje się niewielki otworek. 
  • Jeśli jesteście przystosowani do tradycyjnych opakowań, przez pierwsze dni, będzie to dla was uporczywe. Jeśli chodzi o komfortowe przewożenie tego płynu w podróży..., niestety może on się otworzyć i wylać w walizce.
  •  Używając chociążby Biodermy, często, aby dokładnie oczyścić oczy, nasączałam patyczek kosmetyczny płynem, poprzez przyłożenie jego końcówki do dozownika. Tutaj jest to dość karkołomne.

A jak działa ?

Przyznam szczerze, że moje pierwsze wrażenie nie było zbyt pozytywne. Dopiero po przetestowaniu wielu innych płynów micelarnych, wiem, że nie było tak źle. 

Przede wszystkim: płyn rzeczywiście nie uczula,

nie szczypie w oczy!!! i nie podrażnia!!!

nie zapychał porów, 

nie zaobserwowałam nadmiernej ilości wyprysków 
czy buntującej się skóry,

płyn ma świeży, delikatny zapach,

w miarę dobrze zmywa podkład i puder,

nie pozostawia warstwy na skórze,

A jakie są wady ?

Daje jednak delikatne uczucie ściągniętej skóry, 

Nie radzi sobie z mocniejszym makijażem oczu, rozmazuje eyelinery i tusze do rzęs,

Aby zmyć tusz lub kredkę trzeba się niestety mocno naszorować,

CENA! Niestety 35 zł za obj. 400 ml jest bardzo wygórowana ceną!

Ja ten płyn kupiłam na promocji w Super - Pharm w cenie 10 zł 

i więcej bym za niego nie zapłaciła. Tym bardziej, że za około 

15 zł możemy kupić bardzo dobry jakościowo płyn z Bourjois, 

który jest moim ulubieńcem.  

Podsumowując:

Jest to średni produkt, w wygórowanej cenie. Nadaje się dla osób

 z wrażliwą skórą i podatnych na podrażnienia oczu. Odpowiedni

 będzie również dla osób, które nie są zwolennikami mocnego 

makijażu. Jednak w tej cenie (a także dużo taniej) znajdziemy

 kilka na prawdę dobrych odpowiedników, chociażby Bioderma lub 

Bourjois.

A jakie są wasze wrażenia ? :)
 
Pozdrawiam, xoxo


 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...